“Natura lemura”

Plan i realizację odwiedzenia Madagaskaru, mieliśmy już przygotowany w czasie pandemii. Wówczas nie doszło do wyjazdu z powodu obostrzeń covidowych, więc zadowoliliśmy się podrożą po Meksyku wraz z biurem podróży „Rainbow”, odsuwając plany na dalszy, bliżej nieokreślony czas. Zbiegiem okoliczności, tegorocznej jesieni, z powodu nie dojścia do skutku wyprawy do Libii (wojna na Bliskim Wschodzie), znalazł się wolny przedział czasowy, aby ponownie spróbować zrealizować zaległą podróż na Madagaskar. Przeglądnęliśmy możliwości i ponownie wyszło, że najwygodniej skorzystać z oferty biura podróży „Rainbow”, które proponuje objazdowe wycieczki po tej afrykańskiej wyspie. Hołdując zasadzie, że nie warto zdobywać już zdobytych szczytów, tym razem ruszamy grupowo(16 osób) na objazd Madagaskaru. Koszt 16-sto dniowej wyprawy wraz z przelotem (9tys.km) wynosił 11tys. zł od os.

Dzień 1 – 05.12.2023 Wtorek

Przelot z Warszawy z lotniska im. F. Chopina przez Paryż do stolicy Madagaskaru Antananarywa (Antananarivo). Wylot: Air France 06:35 (WAW) Nr lotu: AF1247, Paryż przylot: 09:10, (przesiadka 1godz.30min.) wylot: 10:40 Nr lotu AF934 – Przylot: 23:25 (TNR) Antananarywa. Przewoźnik: Air France.

Lecimy Airbus A350 XWB, a lot z Paryża na dystansie ponad 9tys.km trwał 10,5h. Po przylocie, na lotnisku spotkanie z Moniką- pilotem wycieczki i… zaczęły się schody… na miejsce doleciały tylko dwie walizki. Reszta została w Paryżu, a należy tu zaznaczyć dwie okoliczności niesprzyjające ich odbiorowi. Samolot przylatuje na wyspę tylko dwa razy w tygodniu, a do tego my się przemieszczamy. Jest to dość istotny problem dla osób, które praktycznie wszystko miały w bagażu głównym. Dla nas frasunek był niewielki, gdyż z doświadczenia wiemy iż należy jak najwięcej istotnych rzeczy mieć w bagażu podręcznym, natomiast do naszej małej głównej walizki, daliśmy drugi plan potrzeb. Po wstępnych ustaleniach co do odzyskania bagaży, odbywamy szybki przejazd małym autobusem Toyota Coaster Van, do hotelu na przedmieściach stolicy („La Residence d’Ankerana” adres: lot II H 40 – Ankerana, 101 Antananarywa, Madagaskar).

Ciut informacji na temat tej afrykańskiej wyspy… Madagaskar to państwo wyspiarskie położone w zachodniej części Oceanu Indyjskiego, u płd.-wsch. wybrzeży Afryki. Madagaskar jest czwartą co do wielkości wyspą na świecie i pierwszą w Afryce. Po rozpadzie superkontynentu Gondwana około 88 mln lat temu, fragment lądu oddzielił się od subkontynentu indyjskiego, co pozwoliło rodzimej faunie i florze ewoluować we względnej izolacji. Ponad 90% malgaskiej dzikiej przyrody nie występuje w żadnym innym miejscu na Ziemi. Lokalna przyroda jest jednak zagrożona przez dynamicznie wzrastającą populację ludzi, rozwijającą się infrastrukturę i przemysł oraz przez zmiany klimatu.

Najwcześniejsze ślady człowieka na wyspie pochodzą z epoki żelaza. Zaludnienie odbywało się falowo od I wieku, gdy przybyła ludność pochodzenia malajsko-polinezyjskiego. Przed przybyciem Europejczyków, gospodarka Madagaskaru opierała się na handlu, prowadzonym przez osiadłych na północy Arabów. Spośród Europejczyków pierwsi na Madagaskar przybyli Portugalczycy, którzy początkowo wykorzystywali wyspę jako przystanek w drodze do Indii. Od XVII wieku wpływy wzmacniali Francuzi, traktujący wyspę jako źródło taniej siły roboczej na swoich plantacjach. Na przełomie XVII / XVIII wieku, konkurencję dla Francuzów stanowili piraci, uprowadzający niewolników na sprzedaż. Po ich pokonaniu, Francja planując dalszą kolonizację wyspy, rozpoczęła zakładanie na wybrzeżach faktorii. Pierwszym królem Zjednoczonego Królestwa przy wsparciu Anglików, został Radama I z ludu Merina. W XIX wieku Europejczycy, dzięki zdobywaniu coraz liczniejszych koncesji, skolonizowali wyspę. Po konfliktach zbrojnych pod koniec XIX wieku między Madagaskarem po jednej stronie a Francją i Anglią po drugiej, Królestwo Imerina zostało kolonią francuską (1896r.). Kiedy początkiem XX wieku, zaczęły formować się ruchy nacjonalistyczne, a wojny światowe doprowadziły do tego, że Francja pod naciskami mieszkańców wyspy poszła na ustępstwa. Ogłosiła najpierw w 1958r. Madagaskar swoim terytorium zamorskim, a w 1960r. dała mu suwerenność. Od uzyskania niepodległości, na Madagaskarze miały miejsce cztery przewroty ustrojowe, u podstaw których znajdowały się kryzys gospodarczy i różnice etniczne.

Ubogie społeczeństwo wyspy eksploatuje środowisko w destrukcyjny sposób. Lasy są wycinane i wypalane pod pola uprawne (przeważnie ryżu). Bardzo uboga ziemia, powoduje iż po 2–3 latach uprawy są nieopłacalne, co przyczynia się do dalszego wypalania lasów. Wyjałowiona ziemia, pozbawiona większej roślinności szybko eroduje. Zapotrzebowanie na energię, w głównej mierze zaspokaja węgiel drzewny. Jego produkcją zajmuje się spory odsetek społeczeństwa, kosztem najważniejszego surowca… drewna.

„Ląd na końcu świata”… Ogromna „Czerwona Wyspa” nieprzytłoczona ciężarem globalizacji, autentyczna i niepowtarzalna jeśli idzie o obfitość endemicznych gatunków roślin i zwierząt, puls natury wyznacza ramy życia i rytm dnia Malgaszy… ma jednak coś, co urosło do rangi symbolu… Lemura katta! Czyli Króla Juliana! Skrzyżowanie kota, psa i wiewiórki… ale nie zapominajmy o słynnej wanilii, tu Madagaskar nie ma sobie równych… o baobabach, które wyglądają jakby rosły do góry korzeniami, a nie są drzewami… o zebu, najbardziej szanowanej krowie, której głowa umieszczona jest w godle narodowym i… jeszcze długo by wymieniać walory tej malowniczej, aczkolwiek najsłabiej rozwijającej się i najuboższej krainy świata…

madagaskar-natura-lemura

Dzień 2 – 06.12.2023 Czwartek

Po śniadaniu, wyjeżdżamy z „Miasta tysiąca” lub… Tany, tak zwie się stolica w pieszczotliwym skrócie, jedziemy w kierunku południowym do Antsirabe, przez typowy krajobraz gór i wschodnio-malgaski, bujny las deszczowy. Po drodze mijamy wioski z typowymi „trano gasy” – domami lokalnej ludności, charakterystycznymi dla centralnej części wyspy, położonymi wśród licznych, malowniczych jaskrawozielonych pól ryżowych, kaskadowo ułożonych na zboczach.

Miasto Antsirabe, którego nazwa „tam, gdzie jest duża ilość soli”, jest znane z bogatych w minerały wód i jako najchłodniejsze miejsce na Madagaskarze. Nazywane jest malgaskim Vichy, ze względu na znajdujące się tam wody termalne. Zatrzymujemy się w samym centrum pod „Kolumną Niepodległości” („Monument Fahaleovantena”) i spacerem przechodzimy pod kolonialny dworzec kolejowy, skąd niegdyś wyjeżdżał słynny „viko-viko”, wynalazek firmy Micheline (krzyżówka autobusu z pociągiem). Ze względu na dużą ilość i różnobarwność riksz, znane jest również jako malgaska stolica riksz… a popularne twierdzenie głosi… że na każdego mieszkańca Antsirabe, przypada jeden „puss puss”…

W trakcie zwiedzania, uskuteczniamy przejażdżkę słynnym „puss puss” (po francusku „pousse-pousse”), których siłą napędową jest człowiek, budzi jakieś moralne opory… no bo jak to? Bosonogi kulisa będzie biegł ciągnąc rykszę w której siedzę? I na nic tłumaczenia samej sobie, że w tym biednym kraju, to może być jedyna możliwość zarobkowania, by utrzymać siebie, a może i całą rodzinę. Popatrzyliśmy na niegdysiejsze kolonialne sanatoria, najbardziej okazały to dzisiejszy „Hotel des Thermes”. W mieście znajduje się malgaski browar „Brasseries Star”, w którym produkowane jest najsłynniejsze piwo „THB”, a które to znalazło się już w naszym menu. Obiadokolacja i nocleg w hotelu w Antsirabe („Hotel MENABE’L”, adres: Lot 910 A 124 Mahafaly Vatofotsy, 110 Antsirabe, Madagaskar).

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 190 km.

Dzień 3 – 07.12.2023 Piątek

Dalsza jazda na południe, wydawać by się mogła przebywaniem w ryżowej krainie…

Po drodze zatrzymujemy się w malowniczej miejscowości Ambositra, która słynie z wyrobów z drewna. Do wyrobu praktycznych misek, skrzynek i szachów oraz ozdobnych figurek, używają najczęściej drewna palisandrowego. Można zakupić lokalne rękodzieła, z których słynie Madagaskar. Następnie odwiedzamy lokalną manufakturę, gdzie od lat rogi krów zebu, przerabia się na przedmioty sztuki użytkowej, jak również prawdziwe dzieła sztuki. Z kolei podczas wizyty w manufakturze miniatur, przekonaliśmy się iż kreatywność lokalnych mieszkańców w kwestii wykorzystania odpadów… nie ma granic.

Ale wróćmy do zebu… niby to tylko krowa… nic bardziej mylnego… to symbol bogactwa… a w głęboko zakorzenionych wierzeniach malgaskich, ofiara z byka ku czci duchów zmarłych, jest wręcz wymagana. Zebu ze swoim charakterystycznym garbem mięśniowo- tłuszcowym, jest doskonałym zwierzęciem użytkowym. W czym zebu pomaga Malgaszom? Ano goni po polach bełtając ziemię zalaną wodą, tak by utworzyło się jednolite błoto, w sam raz do zasadzenia ryżu. Posługuje też do wozów zwanych „saretami”, jakoś trzeba transportować siebie i to co się zakupiło, wyhodowało, czy też uprawiało… ot środek lokomocji. Występuje też w roli cennego pożywienia, czego i my doświadczamy… zajadamy się stekami. Zebu to też twarda waluta… i nie idzie o ilość zer na koncie w banku, tylko o ilość sztuk posiadanego bydła. A że trzy czwarte społeczeństwa zarabia mniej niż dolara dziennie, chętnych do jego rabunku nie brakuje. Dlatego największym postrachem wśród Malgaszy są „dahalo”, czyli złodzieje bydła.

I na koniec punkt najważniejszy… zebu jest potrzebne do zawarcia małżeństwa… wystawcie sobie taką sytuację… chłopak znalazł wybrankę swego serca, jedzie do niej z rodzicami, pada zwyczajowe pytanie… masz zebu? Jeśli nie, rozmowa się kończy, jeśli tak, rozmowa brnie dalej do drugiego istotnego pytania… ile masz zebu? Jeśli jedno, to musisz się bardziej postarać, jeśli rozmowa ma mieć poważny wymiar to… musisz mieć najmniej trzy sztuki. A dlaczegóż? Poniewóż jedno zebu dla rodziców wybranki, drugie na wesele, które trwa trzy dni, a trzecie? No jak zostać bez zebu choćby jednego? I od tego momentu przez rok, dla pana młodego zaczynają się schody, ponieważ opiekunką zebu będzie małżonka i niech tylko mąż zacznie ją źle traktować… żona odchodzi razem z zebu!

Po lanczu, kontynuujemy przejazd do „Parku Narodowego Ranomafana”(„Parc National De Ranomafana”). Nocleg opodal wejścia do parku w pensjonacie „Le Grenat Hotel and Restaurant”.

Trasa liczyła 200km.

Dzień 4 – 08.12.2023 Sobota

Po śniadaniu wizyta w „Parku Narodowym Ranomafana”. Ranomafana, czyli „ciepła woda”W 2007r. park został wpisany na listę UNESCO w ramach lasów deszczowych Atsinanana. Jego teren stanowią wilgotne, równikowe, lasy deszczowe Atsinanana.. Powodem objęcia ochroną tego obszaru było odkrycie, uznawanego już prawie za całkowicie wymarły, gatunku lemura złotego. Występowanie tego zwierzęcia jest ściśle związane z obecnością specyficznych gatunków bambusów o dużej zawartości cyjanku, którego dzienna dawka z pożywienia tego lemura, jest zabójcza dla innych zwierząt. Maki złoty żywi się wyłącznie młodymi pędami gigantycznego bambusa i nie przeszkadza mu stężenie 20 razy wyższe niż próg śmierci. Na terenie parku występuje 11 innych endemicznych gatunków lemurów, najczęściej widywanymi są: lemur rudy, wari, lepilemur drobnozębny, sifaka diademowa, lemur brązowy i lemuria rdzawoczelna.

Spotkać tu można także tenreka – kretojeża – niewielkie owadożerne zwierzątko; oraz 12 gatunków kameleonów, w tym jednego z największych przedstawicieli tego gatunku – kameleona lamparciego oraz najmniejszego – kameleona karłowatego. Kameleon to wyjątkowy gad… a także mój ulubiony, samo patrzenie jak się porusza, jest atrakcją samą w sobie. Nie są szybkie, ale nigdy nie było im to potrzebne, na izolowanym przez wiele tysiącleci odłamku Gondwany. Nawet, gdy osiedlili się tu ludzie, kameleony chroniło tabu. Ich nieprawdopodobny wygląd i umiejętność zmiany kolorów, wręcz gwałcąca oczy patrzącego, sprawiły, że ludzie woleli te dziwne jaszczurki omijać. Jedno jest pewne, nikt nie wyjaśnił mechanizmu wyrzucania lepkiego jęzora, a ta wyjątkowa zdolność chwytania ofiar językiem dwukrotnie dłuższym niż jego ciało, to ewenement na skalę świata.

Kolejnym szokiem są jego oczy… z których każde potrafi obracać niezależnie od drugiego… i to o 360 stopni! Prócz koloru, kameleon może zmieniać kształt głowy kurcząc ogon, potrafi też stać się większy, zmieniając kształt kręgosłupa i żeber. I na koniec kolory… w warstwie skóry posiada siatkę nanokryształów, pozwalających radykalnie zmienić wygląd. Wbrew obiegowej opinii, nie jest to związane z chęcią upodobnienia do otoczenia. Zmienia kolory zależnie od tego, czy jest głodny albo rozdrażniony, czy zamierza się zalecać, czy raczej walczyć, czasem jest to zależne od pogody (temperatura powietrza), a czasem jak jest wystraszony… potrafi być bardzo jaskrawy.

„Lew żyjący na ziemi”… tak tłumaczy się grecką nazwę kameleona… i nie idzie tu o podobieństwo do lwa, lecz o wzbudzanie strachu. Inna nazwa to „ostrożnie kroczący”… takie małe, kolorowe smoki… hipnotyzujący królowie gąszczu…

Po dwugodzinnym pobycie w parku, przejeżdżamy w okolice „Parku Narodowego Isalo” („Parc National Isalo”). Obiadokolacja i nocleg na dwie kolejne noce w okolicach Ranohira, opodal parku w „Satrana Lodge” (https://www.satranalodge-madagascar.com/lhotel ).

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 350 km.

Dzień 5 – 09.12.2023 Niedziela

Po śniadaniu wizyta w „Parku Narodowym Isalo”, który jest najczęściej odwiedzanym parkiem na Madagaskarze. Został utworzony w 1962 r. i obejmuje ponad 81 tys. ha masywu piaskowca.

Podczas trzygodzinnego trekingu po parku, malowniczym kanionem uformowanym z piaskowców, wyrzeźbionym przez deszcz, wiatr i słońce, wypatrujemy lemurów katta, sifaki, lemura brązowego i lemurka myszatego. W Isalo występują również różne przykłady endemicznej fauny i flory: iguany, jaszczurki, kameleony, żółwie, a także pachypodium, aloesy i żyworódki. Na terenie parku była możliwość kąpieli w naturalnym basenie, do wyboru niebieski i czarny, my wskoczyliśmy u podnóża „Wodospadu Nimf”. To także ziemia rodzinna ludu Bara i miejsce, w którym znajduje się mnóstwo ukrytych przed obcym wzrokiem grobów. A wszystko to z powodu pięknych krajobrazów pstrej formacji skalnej i panującej tu ciszy… tak w przekonaniach mieszkańców stworzyło się miejsce święte, czyli nastąpiła sakralizacja tego regionu. Prócz roślin leczniczych, drzew wykorzystywanych w meblarstwie, endemicznego aloesu, uwagę zwraca „stopa słonia”, czyli minibaobab. Spotkaliśmy też, spektakularnie piękną palmę gatunku „Bismarckia nobilis”, zwaną przez Malgaszów „Satrana”.

Po zwiedzeniu parku Isalo, przejeżdżamy do „Parku Narodowego Zombitse Vohibasia” („Parc National de Zombitse-Vohibasia”), gdzie mamy możliwość zobaczyć dwa niezwykłe baobaby, z których znany jest Madagaskar, lecz nie są to te ze słynnej „Alei baobabów” w pobliżu miasta Morondava. Baobab w języku malgaskim opisywany jest słowem „renala”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „matka lasu”. Jest w tym wiele prawdy… jak prawdziwa matka, zapewnia mieszkańcom schronienie, pokarm, ubranie. Każda część rośliny ma inne właściwości, które pomagają przetrwać w suchym, gorącym klimacie. Młode liście robią za szpinak, młode pędy za szparagi, owoce to składnik wielu potraw i napojów, obierkami karmi się zwierzęta, z pestek produkuje się olej, kora o włókiennej strukturze, doskonale nadaje się do wyrobu ubrań, koszy, sieci i lin, natomiastnapar z kory ma właściwości lecznicze. Toteż baobaby, określane często mianem „drzewo życia”… otoczone są szczególną czcią… dlatego jeszcze trwają…

Teren parku obejmuje suchy las, bagna oraz sawannę. Powodem założenia parku była wyjątkowa różnorodność biologiczna oraz endemiczna dla tego regionu flora i fauna, a przede wszystkim występowanie dużej liczby rzadko spotykanych gatunków ptaków, np. madagaskarniczka reliktowego. W parku możemy spotkać zagrożony wyginięciem gatunek lemura sifaka.

W drodze powrotnej, zatrzymujemy się w dość intrygującym miasteczku Ilakaka, które od roku 1998 uchodzi za światową stolicę szafirów, ze względu na odkryte tu ich największe złoża. Mówi się, że połowa wszystkich szafirów na świecie, pochodzi z rejonu Ilakaka.. A jak to się zaczęło?

Kilka chat i czterdziestu mieszkańców… w 1998r. odmieniło swój los za sprawą odkrycia pokładów szafirów. W ciągu 10 lat, liczba mieszkańców zwiększyła się 1500 razy! Z całej wyspy ciągnęli Malgasze z nadzieją na szybkie poprawienie swojego losu. Całe rodziny zajmują się wydobyciem szafirów, również dzieci, ale jak trafić na szafir tak duży, by w końcu porzucić lusterko na patyku, kołowrót, linę, łopatkę, kilof, węża i kosz… opuścić te cholerne dziury w ziemi i zacząć żyć! To marzenie dnia każdego… ludzie wstają rano i niesieni wiarą… że to właśnie dziś będzie ten dzień… dziś wymarzony szafir odmieni bieg zdarzeń, przyniesie bogactwo i zakończy niewolniczą katorgę za drobne. Drogami dość słabej jakości, z wolna docieramy do naszej bazy. Obiadokolacja i nocleg w „Satrana Lodge”.

Jesteśmy na wyspie już kilka chwil, toteż zaznajomieni z piwem „THB”(Three Horses Beer) i rumem „Dzama” wersja noire… delektujemy się wspólnie z współtowarzyszami wycieczki, reasumując… madagaskarski rum jest dobry bez żadnych dodatków, jednak swój potencjał, najlepiej prezentuje w koktajlach. Jest jeszcze coś, czego jeszcze nie wdrożyliśmy do naszego menu napojowego… „ranonapango”… to ciemnobrązowy napój, który jest produktem ubocznym gotowania ryżu. Sposób przygotowywania ryżu na Madagaskarze różni się bowiem od znanego nam w Polsce. Malgasze gotują ryż aż do momentu, kiedy na dole będzie przypalony. Wtedy wyciągają nieprzypalony ryż, a do przypalonego dodają wodę, którą gotują. Z tej wody gotowanej ze spalonym ryżem powstaje „ranonapango”… na ten czas jeszcze temat rozpatrujemy…

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 240 km.

Ciut informacji o życiu i zwyczajach mieszkańców „Czerwonej Wyspy”:

Famadihana”… czyli „przewijanie zwłok”… to dość osobliwy rytuał związany ze zmarłymi na Madagaskarze. Choć prawie ponad 85% Malgaszy deklaruje przynależność do wiary chrześcijańskiej, nie przeszkadza to w zachowaniu wielu tradycji i zabobonów animistycznych (synkretyzm religijny).

Ponad połowa Malgaszy wyznaje również dawne religie tradycyjne, które wyrosły w obrębie ich kultury. Najważniejszym elementem tych wierzeń jest przekonanie o istnieniu Najwyższej Istoty… Boga nazywanego Zanahary (Stwórca) lub Andriamanitra (Słodki Pan). Rolę łącznika między tym Bogiem a ludźmi stanowi świat zmarłych.

Malgasze odprawiają dwie ceremonie pogrzebowe: pierwsza jest przejściem ze świata żyjących do świata zmarłych, druga (famadihana, czyli ekshumacja) jest wejściem zmarłego do świata przodków. Wg Malgaszy nawet jeśli zmarły leży już w grobie, jego duch jest stale żywy i obecny, zachowuje swoją indywidualność i kontakt z rodziną. Przysłowie malgaskie mówi: „Zmarli nie umarli zupełnie, jeśli żyjący nie zapomnieli o nich”.

Dobitnym tego przykładem jest tzw. „rewrapping” czyli „przewijanie zwłok”. Wtedy to otwiera się groby, a żywi tańczą ze zmarłymi. Ceremonia ta powtarza się co pięć lat i jest bardzo kosztowna. Rodzina zaprasza wielu gości, których musi żywić przez trzy dni. W trakcie ceremonii nie może również zabraknąć jedzenia, picia (dużej ilości alkoholu) i muzyki, często z tej okazji jest zabijane zebu. W tym czasie rum leje się rzeką, nikt nie może płakać i okazać smutku. W trakcie ceremonii organizator „famadihana” zabija zebu, aby przygotować ucztę. Sygnał do rozpoczęcia ekshumacji jest dany w sposób nadprzyrodzony. Na przykład zmarły rodzic może powiedzieć któremuś z dzieci w trakcie snu, że jest mu zimno. Rodzina konsultuje więc się z wróżbiarzem (mpanandro), który razem z astrologami określi najbardziej przychylną datę otwarcia grobowca. Potomkowie zmarłej osoby są głównymi aktorami ceremonii. Proszą zmarłego o dobro, które potrzebują. Kolor ich ubrań, wybrany przez wróżbiarza, wyróżnia ich spomiędzy innych uczestników ekshumacji. Po kabary (uroczyste przemówienie), kości zmarłych zostają wydobyte z grobowca. Muszą być zawinięte w nowy całun (lamba landy). Następnie mężczyźni zawijają kości przodków w nowe maty (tsihy). Formowany jest radosny kondukt, podczas którego szczątki zmarłych są niesione przez rodzinę zmarłego. Tłum tańczących dołącza się do niosących. Kiedy taniec się kończy, rodzina ofiaruje każdemu przodkowi nowy czerwony materiał (lambamena). Do mat z kośćmi przodów wkłada się butelkę rumu, pieniądze albo zdjęcie. Są to podarunki od żyjących dla zmarłego. Następuje moment zadumy, w trakcie którego radość miesza się ze smutkiem. Fragmenty maty i materiału, w które zawinięci byli przodkowie, zostają pocięte i podzielone pomiędzy rodzinę, bowiem żywi wierzą, że w ten sposób otrzymają błogosławieństwo, aby mieć potomstwo.

Każdy członek rodziny dotyka szczątków zmarłego, prosząc w modlitwie o pomoc i radę. Ciała zmarłych są kołysane przez dziesiątkę osób, trzymających je na ramionach. Następnie podrzuca się je i niesie w trakcie głośnego tańca. Zwyczaj wymaga, aby przy wtórze fletów i skrzypiec obejść grób siedem razy. Przodek zostaje złożony do swego grobowca na pięć lat. Dzień się kończy, a wszyscy zgromadzeni są obecni na przedstawieniu, w trakcie którego wykonuje się tradycyjny śpiew (hira gasy). Grobowce malgaskie często budowane są w kształcie domu. Posiadają drzwi i dach, aby przypomnieć, że chodzi tu o mieszkanie dla przodka, a nie tylko grób, w którym są złożone szczątki ludzkie. Grobowiec musi też odzwierciedlać pozycję socjalną rodziny zmarłego. Jest on oznaką prestiżu rodziny, a więc wymaga wszelkich poświęceń. Jak widać życie pośmiertne na Czerwonej Wyspie jest często znacznie ważniejsze od życia doczesnego. Z tego powodu groby są tam o wiele bardziej okazałe i porządniej zbudowane niż domy, w których mieszka się za życia.

„Famadihana” to również okazja, aby krewni którzy zmarli poza miejscem zamieszkania, mogli zostać przeniesieni na ziemię rodzinną.

Ze zmarłymi na Madagaskarze wiążą się również inne ciekawe wierzenia i rytuały, m.in: dzieci zmarłe jeszcze w brzuchu matki… nie mają prawa zostać pochowane w „suchej ziemi”. Dlaczego? Bo nie zdążyły wyschnąć z wód płodowych. Z tego powodu chowa się je w mokrej ziemi, np. w bagnie lub w garnku z wodą.

Vintana (przeznaczenie) i fady (tabu): Na Madagaskarze żyje 18 plemion i każde z nich ma swoje „fady”. „Fady” można w uproszczeniu określić mianem tabu i zabobonów, czyli zbioru zasad i zakazów obyczajowych, których należy przestrzegać. Oczywiście na ewentualne foux pas turystów przymyka się oko, ale warto być ich świadomym. Ze względu na ilość plemion jest ich cała masa. I tak czymś złym jest siedzenie w wejściu do domu, podczas gdy wschodzi ryż. Blokowanie drzwi wejściowych może zaszkodzić „narodzinom” ryżu, bo są one „bramą narodzin”. W Antananarywie „ fady” to na przykład jedzenie mięsa kóz, a w innym miejscu świń… po prostu nie wolno i już. Jednym z najpopularniejszych przykładów jest pokazywanie palcem grobów. Na całej wyspie obowiązuje absolutny zakaz jedzenia psów. Wg miejscowych wierzeń, to z ich winy człowieka wypędzono z raju. Powszechne jest też „fady” związane z kameleonem. Miejscowi nie dotkną go, nie skrzywdzą, bo to zwierzę zmieniające ubarwienie jest posądzane o czary, o złe moce. Malgasze boją się takiego indywiduum. Podczas mijania się z inną łodzią, należy zdjąć nakrycie głowy, by łodzie się nie zderzyły. „Fady” mają niewątpliwe zalety. Za ich pomocą miejscowi w prosty sposób porządkują świat. Na prowincji standardem jest, że nowo poznani ludzie informują się nawzajem o swoich „fady”. Zabobon musi być bezwzględnie uszanowany i obowiązuje daną osobę od momentu, gdy zostanie o nim poinformowana. Praktyczna rzecz. „Vintana” i „fady” określają odpowiedni czas na pochowanie zmarłego. Jest ono uzależnione od układu księżyca, słońca i gwiazd. Równie ważną role odgrywają kierunki świata. Ważne, aby nie robić tego w nocy lub nad ranem, czy w dzień – odpowiednim momentem jest zachód słońca. Tylko bliźnięta chowane są w nocy. Wg niektórych wierzeń, jasno świecące słońce, może spowodować szybką śmierć kolejnego z członków rodziny uczestniczących w pogrzebie. Księżyc w nowiu spowoduje natomiast, że wybudowany grobowiec szybko wypełni się zmarłymi. Kiedy umrze jedno z bliźniąt, do jego grobu kładzie się kiść bananów, czyli tzw. „fałszywe ciało”, które ma za zadanie zmylić zmarłe dziecko. Robi się tak, aby nie „pociągnęło” za sobą swojego rodzeństwa.

Osobne „fady” związane jest z chowaniem zmarłego czarownika lub czarownicy. Ciało układane jest w pozycji odwrotnej niż zwykłego śmiertelnika. Tzn. z głową skierowaną na południe. Jeśli czyny wyrządziły sporo szkód w danej społeczności, wówczas ciało pozostawia się na pastwę zwierząt lub chowa daleko za wsią.

Dzień 6 – 10.12.2023 Poniedziałek

Po śniadaniu, przejeżdżamy w kierunku Fiaranantsoa. Na trasie, odwiedzamy „Rezerwat Anja”, gdzie obserwujemy lemura katta, jednego z najbardziej rozpoznawalnych gatunków, wyróżniającego się naziemnym trybem życia i charakterystycznym ubarwieniem ciała i ogona. Lemur katta został wypromowany przez bohatera cyklu filmów animowanych „Madagaskar” – popularnego Króla Juliana. Łacińska nazwa „lemures” oznacza „duchy nocy”, „duchy zmarłych”, ponieważ większość gatunków lemurów prowadzi nocny tryb życia, zwłaszcza te mniejsze. Ale nie katta… jest aktywny w ciągu dnia i prowadzi tryb życia naziemny, a jego czarno-biały, puszysty, długi ogon, służy jako kierunkowskaz, a także jako sygnalizator zapachowy. W tym miejscu należy się wyjaśnienie iż narcystyczny Król Julian, to władca samozwańczy, gdyż mit zaczerpnięty z filmu animowanego jakoby był przywódcą, jest rzecz jasna kłamstwem na potrzeby bajki. U lemurów panuje matriarchat… samice dominują nad samcami, porozumiewają się za pomocą różnych dźwięków przypominających odgłosy wielorybów, syrenę policyjną a nawet śmiech szaleńca. Istnieje około stu gatunków lemurów, charakterystyczne są u nich duże oczy które świecą w ciemności, co może wywoływać lęk. Wzrok mają raczej słaby, ale za to węch doskonały. Naturalnym wrogiem lemurów jest Fossa madagaskarska. Mieliśmy również możliwość zobaczenia różnych gatunków kameleona… a co one z nami wyprawiały…

Po południu przejechaliśmy przez tereny, gdzie od czasów kolonialnych uprawiana jest winorośl. Tradycja produkcji wina jest kontynuowana przez Malgaszy do dnia dzisiejszego, specjalnością jest wino szare. W przydrożnych sklepikach, mamy możliwość degustacji i zakupu wina. Zrezygnowałam z nabycia wina, ponieważ smakowało raczej cieniutko, na konto jazdy na lokalnym rowerze. Chłopak pożyczył nam rower, Renia była kierowniczką a ja pasażerem. Szukamy sobie dodatkowych wrażeń w podróży, gdy inne zawodzą… jak ww. wino.

Obiadokolacja i nocleg w „Pietra Hotel” w okolicy Fianaratsoa. adres: 5HC9H35X+Q3, Fianarantsoa, Madagaskar, tel: +261 34 47 410 43 https://www.hotelpietra.com/ .

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 300 km.

Dzień 7 – 11.12.2023 Wtorek

Po śniadaniu (5:15) bardzo długi przejazd do stolicy Madagaskaru, Antananarywa.

Co po drodze? Ano haust ludzkich spraw… rolnicy w polu, handlarze przy drodze, kolorowe ryksze z wyczekującymi kulisami, cegielnie niczym grobowce, życie toczące się na progu własnej chałupy, rzeczni poszukiwacze czegoś tam i… piosenkarka na stacji paliw z głośnikiem i drewnianym mikrofonem…

Obiadokolacja i nocleg w znanym nam już hotelu „Hotel MENABE’L”.

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 450 km.

Dzień 8 – 12.12.2023 Środa

W czasie śniadania, na kolanach wymieniamy pieniądze w banku, który ochoczo przyjechał do hotelu. Następnie przejeżdżamy do regionu Andasibe. Jedziemy się w kierunku wschodnim, jednym z głównych szlaków wyspy, na trasie podziwiamy typowo wyżynny krajobraz, malowniczo zabarwiony rudą ziemią, polami ryżowymi i roślinnością tropikalną.

Po drodze mijamy miejscowość Moramanga, która w 1947r. stanowiła jeden z najważniejszych bastionów oporu malgaskiego, przeciwko władzy kolonialnej Francuzów. Na trasie odwiedzamy rezerwat kameleonów. I znów szaleństwo… ostre czerwienie kwiatów, różnej maści kameleony, jaskrawe żaby, węże na szale, nietoperze we śnie, gekonowe szarości,… i wszystko to poprzyklejane do naszej pamięci, niczym wodne tatuaże.

Po kolacji spacer, w celu podpatrywania nocnych gatunków zwierząt. Głównie zależało nam zobaczyć najmniejszego z lemurów… mikruska myszatego (microcebus murinus). Zamieszkuje lasy, żyje na drzewach, śpiąc w dziuplach i prowadzi nocny tryb życia. Maki myszka siedział w koronie drzew na tyle wysoko, że ledwo judaszowe oko aparatu go schwytało. Były też żaby, pająki i żyrafa… ale nie Melman, tylko chrząszcz dziwoląg, żyrafka madagaskarska z długą szyją i zawiasami.

Zakwaterowanie, kolacja i nocleg na dwie kolejne noce w rejonie Andasibe w bungalowach „Hotel Feon’ ny Ala” (https://www.feonnyala-hotel.com/the-hotel ). Dzisiejsza trasa liczyła ok. 120 km.

Dzień 9 – 13.12.2023 Czwartek

Dzień rozpoczniemy od wizyty w „Parku Narodowym Analamazaotra” („Parc National Analamazaotra”), który stanowi część lasów obszaru Andasibe. Rejony wschodnie znane są wśród miłośników przyrody jako „Kraj Indirisów”.

Ten największy z lemurów zwany przez miejscowych „Babakoto” – co tłumaczy się jako „Ojciec lub Przodek” – wyróżnia się niesamowitym sposobem porozumiewania się… śpiewem, który może nieść się nawet na odległość 4 km. W przeciwieństwie do krewniaków Króla Juliana, lemury indri nie mają imponujących ogonów… ich ogony są szczątkowe, w porywie 6 cm. Mają natomiast długie, doskonale chwytne ręce i stopy, co pozwala im żyć w koronach drzew. Dawniej chroniło je tabu tubylców, którzy w wydających przenikliwe głosy zwierzętach… widzieli duchy lasu i wcielenie zmarłych ludzi. Nie polowano więc na nie. Zagrożeniem dla indrisów stała się dopiero cywilizacja… zamienianie lasów w pola i kopalnie grafitu, które sto lat temu zaczęły wyrastać na Madagaskarze. Wciąż w szybkim tempie wycina się madagaskarskie lasy. Tymczasem lemury potrzebują drzew. Jedzą liście, kwiaty, owoce, wędrują z drzewa na drzewo, mieszkają, śpią, żyją na drzewach. Niezmiernie rzadko schodzą na ziemię.

Posłuchajcie w tym miejscu śpiewu lemura.

Lasy deszczowe Madagaskaru kryją ponadto rzadki gatunek lemura… sifaka diademowa (Propithecus diadema). Sifaki to lemury, których żyje na Madagaskarze dziewięć gatunków. Nazwano je głównie od różnic w ubarwieniu futra… są więc m.in. sifaki białe i sifaki czarne, a także biało-kasztanowe, kremowe i jedwabiste. Wszystkie są piękne, dziwne i… oczywiście skrajnie zagrożone wyginięciem.

Po lanczu jedziemy na wyspę lemurów do „Parku VOIMMA” („V.O.I.M.M.A. Reserve”), gdzie najpierw przepływamy wąską łódką, a później drewnianym trapem idziemy wprost do lemurowego raju. Zwierzęta przyzwyczajone są do kontaktu z ludźmi, chętnie podchodzą, aby pozować do zdjęcia (dodatkowo płatna atrakcja to koszt 20€ od os.). Choć są stworzone do życia w koronach drzew, potrafią przeskakiwać między drzewami nawet o 10 metrów! Częściej niż indrisy, schodzą w niższe partie lasu, gdzie żerują wśród krzewów, objadając liście i owoce. Czasem rozsiadają się też w dolnych partiach pni w pozycji półleżącej, jakby w nieistniejącym hamaku. Po ziemi poruszają się zabawnymi skokami na dwóch nogach, balansując górną częścią ciała dla zachowania równowagi… co wygląda jak taniec. Nakręcono sporo teledysków do różnych przebojów z „tańczącymi” w takt muzyki sifakami.

Powrót do hotelu „Hotel Feon’ ny Ala”, kolacja.

Dzień 10 – 14.12.2023 Piątek

Po śniadaniu kontynuujemy podróż w kierunku wybrzeża. Po drodze, podziwiamy bujne lasy wyżyn i wybrzeża malgaskiego. Na pierwszy plan wystawia się słynne „Drzewo Podróżników” („Rawenala madagascariensis”), czyli pielgrzan madagaskarski (to nie jest palma) o charakterystycznym kształcie przypominającym wachlarz, który malgaskie linie lotnicze wybrały jako swój symbol. Tamtejszy region obfituje w egzotyczne drzewa owocowe… liczi (której właściwości odżywcze doceniali sami chińscy cesarze. Uważali, że świeże owoce liczi dodają im sił i poprawiają nastrój), drzewo bochenkowe (owoce drzewa chlebowego, bywają doprawdy imponujących rozmiarów, uchodzi za największy owoc świata) oraz papaja, mango i graviola (skuteczna w leczeniu wielu chorób).

Po drodze zatrzymaliśmy się, by zakupić owoce (liczi którym objadamy się każdego dnia) i laski cynamonu (niezbędny w mojej kuchni).

Na trasie zajeżdżamy do kolonialnego miasta Toamasina – największego portu i punktu handlowego kraju. Centrum miasta jest zbudowane na piaszczystym półwyspie, tworząc nadmorską promenadę. Miasto znane jest również z szerokich alei, wzdłuż których rosną palmy. Ciekawostka… chodzące po ulicach dziewczyny z żółtymi maseczkami na twarzy, wyglądają niezwykle egzotycznie. Służą one upiększaniu i ochronie twarzy przed słońcem.

Po lanczu, zmierzamy w kierunku Foulpointe. Zatrzymujemy się na kilka chwil w losowo wybranej wiosce, gdzie zamierzamy rozdać dzieciakom rzeczy przywiezione z Polski, a przy okazji przyjrzeć się ich bytowi. Po dojeździe na miejsce, zakwaterowanie i obiadokolacja w małej wiosce Mahavelona. W miejscu tym zostajemy na dwie noce w „Hotel Manda Beach”, adres: Foulpointe B.P 208, 5, 501, Madagaskar, tel: +261 33 15 220 00 ( https://www.mandabeach-hotel.com ).

Dzisiejsza trasa liczyła ok. 280 km.

Dzień 11 – 15.12.2023 Sobota

Dzień wolny na odpoczynek nad brzegiem Oceanu Indyjskiego. Czas przeznaczamy na kąpiele w ocenie i plażowanie na szerokiej, piaszczystej plaży. Lokalną atrakcją jest możliwość przepłynięcia pirogą i snorkeling. Z młodym Malgaszem, popłynęłam niewielką łódką wydrążoną z pnia i napędzaną pagajem (wiosłem o jednym piórze), który co rusz zatrzymywał się i a to pokazał mi „Boba Marleya” (sea snakes), żyjątko morskie, które najpierw wygląda jak rura z dredami na głowie, a po wzięciu do ręki… jak ciągnący się cienki flak. Potem zwabiał rybki, a na koniec zanurkował i wyciągnął potężną rozgwiazdę (starfish) i jeżowce.

Dla smakoszy owoców morza, była możliwość zamówienia doskonałej langusty, krewetek i ośmiornicy, bezpośrednio u miejscowego rybaka. Wieczorem, z plaży obserwowaliśmy niebo, a na nim charakterystyczne konstelacje dla tej części świata. Obiadokolacja w hotelu i nocleg w luksusowych bungalowach „Hotelu Manda Beach”. Dla chętnych, propozycja masażu 1,5h za równowartość w PLN 60 złotych, jak również możliwość zakupienia olejku ylang ylang (olejek ylangowy znany jest przede wszystkim ze swoich właściwości wykorzystywanych w aromaterapii, czyli z intensywnego, kwiatowego zapachu, który pozytywnie wpływa na samopoczucie i pobudza układ nerwowy. Zapach ten pomaga w osiągnięciu relaksacji i stymuluje zmysły, dzięki czemu wykazuje działanie antydepresyjne i podnosi libido)… toteż masażystki wiedzą co robią… napiwek to pewniak!

Dzień 12 – 16.12.2023 Niedziela

Po śniadaniu przejeżdżamy do Toamasiny i przystępujemy najpierw do zakupów w supermarkecie, a następnie udajemy się na bazar „Bazary Be” i… czego tam nie było? Wszystko było… owoce, warzywa, lokalne rękodzieło, półszlachetne kamienne wyroby, koszyki, maski, ubrania, mięso i co najważniejsze… egzotyczne przyprawy! Po bazarowym zawrocie głowy, przesiadamy się na łódź motorową i wypłyniemy w kierunku rezerwatu „Le Palmarium”, drogą wodną kanału „Pangalanes Channel”. Cały ten region, to ciąg naturalnych rzek i ręcznie wykopanych kanałów stanowiących jedno z największych osiągnięć inżynieryjnych Francuzów na Madagaskarze. Zdecydowali się oni połączyć sztucznymi kanałami, jeziora wschodniej części wyspy pomiędzy miejscowością Toamasina a Farafangana na długości 650 km.

My pokonujemy dystans pomiędzy jeziorami „Farihy Nosive”, „Lac Saropakina”, po jezioro „Farihy Ampitabe”. Wielu podróżników uważa to miejsce za najpiękniejsze na Madagaskarze. Zakwaterowanie i pobyt na kolejne dwie noce w pięknym, prywatnym rezerwacie „Le Palmarium”.

Zakwaterowanie na terenie rezerwatu w bungalowach hotelu „Palmarium Hotel Ankanin’Nofy” (https://www.palmarium.biz/palmarium-madagascar-hotel-et-reserve/ ). Dzisiejsza trasa liczyła ok. 50 km drogą i dalsze ok. 50km – ponad 3h transfer łodzią motorową.

Po zapadnięciu zmroku, wyruszymy łodzią na drugi brzeg jeziora w poszukiwaniu kolejnego endemicznego gatunku Aye Aye (Aj Aj), czyli palczaka madagaskarskiego.. Po powrocie obiadokolacja i nocleg w rezerwacie „Le Palmarium”.

Ale wróćmy do Aj Aja… wydawać by się mogło, że świat zwierząt, przynajmniej tych lądowych, niczym nie może nas już zaskoczyć. A jednak! Jest takie stworzenie, które na pierwszy rzut oka wygląda jak mała bestia z piekła. Przez wielu uważany za najbrzydsze zwierzę świata. Dla jednych przerośnięta wiewiórka, dla innych jeden z lemurów. Kim tak naprawdę jest Aj Aj, palczak madagaskarski? Na pewno nie jest to Maurice… szambelan króla Juliana. To małpiatka wielkości kota z rodziny palczakowatych. Ma długie i chwytne palce we wszystkich kończynach. Głowa duża z wielkimi uszami i krótkim pyskiem. Ubarwienie czarnobrązowe. Włosie dość długie. Widoczne wystające włosy ościste. Cechą charakterystyczną brzydala jest długi palec środkowy, który służy do poszukiwania i wydłubywania pokarmu. Obserwując palczaka madagaskarskiego w jego naturalnym środowisku, można zauważyć, że zwierzę poruszające się po gałęzi stale uderza w nią trzecim palcem. To pozornie dziwne zachowanie… nie jest żadnym tikiem. Nie świadczy o nerwowej i płochliwej naturze zwierzęcia. Palczak jest jedynym przedstawicielem rzędu naczelnych, który używa echolokacji do zdobywania pożywienia. I ciekawostka… gdy nie żeruje, środkowy palec jest wyraźnie chłodniejszy od pozostałych. Rozgrzewa się (o ok. 6 ºC) dopiero, gdy małpiatka zaczyna szukać pożywienia. Wiecznie zdziwione lub zaskoczone oczy, żółto-pomarańczowa barwa, przekładają się na wrażenie niezwykłej przenikliwości spojrzenia zwierzęcia. Lokalne plemiona mieszkające na Madagaskarze przekazują sobie historie, wedle których skierowanie przez palczaka właśnie środkowego palca na człowieka zwiastuje jego szybką i nagłą śmierć. Wiąże się je także z demonami, co niestety przekłada się na to, że bywają przez ludzi zabijane. Oczywiście niesłusznie, ponieważ nie są w żaden sposób niebezpieczne z natury. Są jedynie ofiarami własnego wyglądu i ludzkich skojarzeń. Kolejna ciekawostka… okazało się, że Aj Aje mają jeden talent, o który nikt ich nie podejrzewał. Są wyczynowymi dłubaczami w nosach. Wykorzystują do tego właśnie swój środkowy ultra-długi palec. Naukowcy, którzy podpatrzyli zachowanie zwierzęcia i opisali je w „Journal of Zoology”, rozrysowali jak głęboko jest w stanie on dotrzeć w czeluści własnych zatok… czy mu zazdrościć w razie kataru?…

Dzień 13 – 17.12.2023 Poniedziałek

Śniadanie a następnie oddajemy się w objęcia słynnemu malgaskiemu „mora, mora”, czyli „powoli, powoli”. Podczas pobytu na wyspie często słyszymy te słowa z ust typowego Malgasza. Jest to swoisty rodzaj funkcjonowania rdzennych wyspiarzy… nam też całkiem nieźle wychodzi…

Do południa, zwiedzamy lokalną atrakcję, jaką jest obszar „La Reserve Palmarium”. Zamieszkuje go sześć gatunków lemurów żyjących na powierzchni ok. 50 ha „Ankanin’Nofy”. Rezerwat jest także domem dla wielu gatunków lemurów, w tym lemura czarno-białego, indri, lemura koronowanego, lemura czarnego i sifaki Coquerela. Większość tych gatunków została sprowadzona spoza ich naturalnego środowiska, a niektóre również hybrydyzowały. Większość jest oswojona z pobytem turystów, więc często podchodzą w nadziei na podkradnięcie kęsków bananów. Wiele tych gatunków widzieliśmy w ich naturalnym środowisku, na trasie po Madagaskarze, ale miejsce to jest idealne dla fotografów, chcących zrobić bardziej artystyczne i abstrakcyjne obrazy oraz tych, którzy chcą zobaczyć je z tak bliska.

Istnieje tu również wiele gadów i pięknych endemicznych żab, a także wspaniała różnorodność storczyków oraz mięsożernych roślin. Właśnie tu, na drugim brzegu wyspy, napotykamy dzbanecznika. Jest jednym z bardziej popularnych łowców w świecie roślin. Nie każdy z Was pewnie wie, że jest pnączem. Występuje w naturalnym środowisku przede wszystkim na terenach Azji płd. – wsch. Niektóre gatunki spotkać można także w Australii i na Madagaskarze. Roślina składa się z liści o płaskich blaszkach liściowych jak i również z tzw. dzbanków. Wspomniane dzbanki wbrew pozorom nie są kwiatostanami, lecz również liśćmi. Dzbanek składa się z komory wypełnionej płynem trawiennym, wykończonej obrzeżem. Nad dzbankiem znajduje się tzw. wieczko. Na wieczku i obrzeżu znajdują się gruczoły wydzielające słodką substancję, stanowiącą wabik na owady. Gdy owad znajdzie się w śmiertelnej pułapce, roślina zaczyna wydzielać enzymy trawienne. Owad nie ma szans, zostaje strawiony…

Tak więc bliskie spotkania z lemurami, z żarłocznymi dzbanecznikami i innymi stworzeniami… kończymy baletami… przybył lokalny zespół dziecięcy, tańczyli, śpiewali i do sztuczek namawiali… no to żeśmy spróbowali. Rum „Dzama” wspierał nas w tańcach, toteż gorsi nie byliśmy.

Dzień 14 – 18.12.2023 Wtorek

Po śniadaniu, powrót do stolicy Magadaskaru, Antananarivo. Najpierw poranny, ponad godzinny rejs łodzią motorową do miejscowości Manambato (ok. 14km), przepływamy kolejne jeziora, między innymi święte jezioro „Lac Rasoabe”. Dalej kontynuujemy podróż mocno zużytymi jeepami, drogą gruntową do Manambolo, gdzie czeka na nas autobusik Toyota Coaster Van z którym to rozstaliśmy się dwa dni temu.

Po dotarciu do stolicy, obiadokolacja i nocleg w znanym już nam hotelu „La Residence d’Ankerana”. Dzisiejsza trasa to ok. 1h – łodzią, 10km jeepami i 260 km – lądem.

Dzień 15 – 19.12.2023 Środa

Po śniadaniu zwiedzamy stolicę Antananarywę, co oznacza „Miasto Tysiąca” i nawiązuje do tysiąca wojowników chroniących stolicę w XVI wieku. Najpierw wizyta na „Królewskim Wzgórzu Ambohimanga”, położonym kilkanaście km od stolicy. Uznawane jest za duchową stolicę Madagaskaru i wpisane jest na listę UNESCO. To wzgórze, które w przeszłości należało do plemienia Merinna i było jego królewską siedzibą. Miejsce to jest dzisiaj symbolem tożsamości narodowej dla Malgaszy. Kompleks ten wzniesiony został długo przed kolonizacją Madagaskaru przez Francję i nadal posiada wzniosły charakter. Na dziedzińcu w sąsiedztwie głównej bramy, znajduje się ważne duchowo miejsce dla mieszkańców Madagaskaru. Pielgrzymi przybywając tu, często wznoszą modły, czasami nawet składają ofiary z żywych zwierząt. Szczątki zabitych tu w ofierze zebu, głównie czaszki i rogi, wiszą jako trofea przyczepione w sąsiedztwie pnia starego drzewa figowego. We wnętrzu królewskiego kompleksu znaleźć można budynki wzniesione w różnych stylach architektonicznych. Najstarszym jest tradycyjny drewniany dom centralnego płaskowyżu Madagaskaru. Stary pałac królewski jest bliźniaczo podobny do zwykłej chaty Zafimaniry. Posiada on podobnie ciemne wnętrze, w malutkich otworach okiennych nie ma szyb. Pięć prostokątnych kamieni wystających z klepiska, to miejsce palenia otwartego ognia. Wnętrze rożni się tym od chaty prostych ludzi, że jest tam piętrowe łózko. Władca i jego żona spali nie na podłodze jak zwykli śmiertelnicy, lecz w drewnianych pryczach wyłożonych sianem. Król zwykł wspinać się wysoko pod dachem, gdy przybywali do niego goście. Dzięki temu mógł on słyszeć, co mówią przybysze, pozostając jednocześnie niewidocznym. Taki manewr był konieczny, gdyż władcy w tamtych czasach nieustannie obawiali się zabójców. Wchodząc do starego pałacu należy zgodnie z tradycją przestąpić próg prawą nogą. Wyjście jest trudniejsze, gdyż należy to zrobić tyłem zaczynając od nogi lewej… poszło nam bez fikołków…

Zupełnie odmienne są dwa kolorowe pawilony zbudowane w drugiej połowie XIX wieku. Wzniesione w obcym stylu, wypełnione europejskimi meblami i otoczone szklanymi oknami, wydają się jakby zostały przeniesione z innego świata. Bezpośrednio nad nimi znajdują się małe drewniane domki bez okien o strzelistych dachach. Są to grobowce królewskie.

W najwyższej części kompleksu królewskiego znaleźć można dwa duże baseny wykute z skale. Zgodnie z tradycją, w trakcie w obchodów Nowego Roku, monarcha brał tutaj swą kąpiel. Był to rytuał oczyszczania, ale w rzeczywistości… było to tak zwane „duże mycie”, które polegało na moczeniu całego ciała raz do roku. Na co dzień, praktykowane było i często nadal jest na Madagaskarze, tzw. „małe mycie”… polegające jedynie na obmywaniu rąk, czasami również twarzy.

Później wjeżdżamy na kolejne wzgórze królewskie, tym razem w starej części Tany (potoczna nazwa Antananarivo). Górujące nad miastem, ze wspaniałym panoramicznym widokiem na stolicę i okalające ją wzgórza. Tam znajduje się najbardziej charakterystyczny i znany budynek „Rova – Pałac Królowej”, wpisany na listę UNESCO. Ten słynny zabytek stolicy, znany także pod nazwą „Manjakamiadana”. Pierwotnie budynek był drewnianą konstrukcją, jednak w 1869r. królowa Ranavalona II zatrudniła do jego przebudowy francuskiego architekta. Pałac powstał na wzgórzu, co podnosiło jego walory obronne i sprawiało, że góruje nad miastem. W 1995r. został niemal doszczętnie zniszczony w wyniku pożaru… przetrwały tylko kamienne ściany. Odbudowa pałacu rozpoczęła się w 2006r. Jest to bardzo pracochłonny i kosztowny proces. Niektóre z ocalałych z pożaru eksponatów zostały przeniesione do Pałacu Premiera. Pałac Premiera (Andafiavaratra) powstał w 1872r. na bazie projektu angielskiego architekta Williama Poola. On także został zniszczony w pożarze w roku 1975, ale aktualnie jest odrestaurowany i udostępniony zwiedzającym. Niestety w naszym programie, nie przewidziano zwiedzania „Pałacu Królowej” i Pałacu Premiera”, toteż podziwialiśmy panoramiczne obrazy porozkładane u podnóża wzgórza.

Pagórkowata okolica, na której usadowiła się Tana (12 wzgórz), jest pełna kontrastów. Czerwone, gliniane domy, kościoły na szczytach wzgórz, kręte uliczki i gwarne stragany, stojące naprzeciw nowoczesnych budynków i sklepów sprawiają, że Tana jest jedną z najciekawszych stolic Afryki.

Madagaskar Polakom kojarzy na ogół się z fantasmagorią o kolonii zamorskiej i Maurycym Beniowskim, słowacko-węgierskim hrabią na służbie dworu francuskiego, toteż podjeżdżamy na ulicę Maurycego Beniowskiego, który był kolonizatorem Madagaskaru z ramienia armii francuskiej. Chciał zdobyć największą afrykańską wyspę najpierw dla Francji, później dla Stanów Zjednoczonych, a wreszcie… tylko dla siebie. Udało mu się dokonać tego, czego nie byli w stanie zrobić inni. Sami miejscowi obwołali go cesarzem. Jak do tego doszło? Ano, droga Beniowskiego na Madagaskar była praktycznie misją niemożliwą. Tyle, że to słowo nie istniało w słowniku błyskotliwego i energicznego Polaka. Już jako piętnastolatek walczył w wojnie z Prusami. To wtedy zaczął marzyć o wielkiej morskiej podróży do Indii. Do zmiany planów zmusiła go jednak sytuacja polityczna. Dostał się do niewoli, kiedy walczył po stronie konfederacji barskiej. Zesłano go do rosyjskiego Kazania. Sprytny szlachcic uciekł stamtąd szybko, ale równie szybko został aresztowany i ponownie zesłany, tym razem aż na lodowatą Kamczatkę. Dotarł tam w grudniu 1770 r. Pomysłowy trzydziestolatek ani myślał tam dokonać żywota. Zorganizował bunt. Razem z innym zesłańcami wydostał się z niewoli rosyjskiej… na pokładzie porwanego statku. Na maszcie łodzi powiewała ponoć flaga barskich konfederatów. Tak rozpoczął się spektakularny rejs Polaka trójmasztowcem o nazwie „Św. Piotr i Paweł”. Jak opisuje Andrzej Fedorowicz w wydanej ostatnio książce „Słynne ucieczki Polaków”, statek wyładowano złotem, perłami, tysiącami skór zwierząt i tajnymi rosyjskimi aktami. W czasie ponad czteromiesięcznej żeglugi w nieznane uciekinierzy dotarli między innymi do Tajwanu. Stoczyli też bitwę z japońskimi plemionami. W końcu we wrześniu 1771 roku Beniowski i jego załoga znaleźli się w Makau, u wybrzeży Chin. Sprzedawszy skóry, futra i sam okręt, ruszyli w dalszą drogę na francuskich statkach.

W trakcie podróży do Europy towarzysze zatrzymali się w Tolanaro na Madagaskarze. Już podczas tej pierwszej, krótkiej wizyty Beniowski zauważył, że Francuzi wciąż nie radzą sobie z zarządzaniem tą afrykańską wyspą, choć opanowali ją już w 1686r. Ten Polak, żyjący w latach 1746-1786, był na Madagaskarze aż trzykrotnie. Na długo, zanim został tytułowym bohaterem poematu Juliusza Słowackiego… tubylcy obwołali go cesarzem. Jego wspomnienie przetrwało na wyspie do dziś.

Przez lata Madagaskar był znany polskiemu czytelnikowi, głównie dzięki podróżniczym książkom Arkadego Fiedlera. Fiedler interesował się również losami hrabiego Maurycego Beniowskiego. Ten konfederata barski wylądował na wyspie w drugiej połowie XVIII w. jako przedstawiciel Francji. Zdobył wschód wyspy i założył kolonię handlową. Mimo wojskowego charakteru podboju, Beniowski wsławił się szczególnie humanitarnym (nietypowym wtedy) podejściem do tubylców. W roku 1776 plemiona ze wschodu i północy wybrały go swoim „Wielkim Królem”.

Arkady Fiedler przebywał na wyspie w latach 1937–38 i 1965–66. Jego pierwsza podróż była tajną misją na zlecenie rządu polskiego, który w okresie międzywojennym poważnie myślał o posiadaniu zamorskiej kolonii. Fiedler wylądował na wyspie w celu zbadania opłacalności śmiałego planu wykupienia Madagaskaru z rąk Francji. Na dłuższy czas zamieszkał we wsi Ambinanitelo na wschodnim wybrzeżu Madagaskaru, gdzie pojął za żonę jej szesnastoletnią mieszkankę.

O Madagaskarze pisał tak: „Madagaskar to wyspa potężna, bo przeszło półtora razy większa niż Polska, lecz rodzącej dla człowieka ziemi ma znacznie mniej, niż pół województwa warszawskiego. I to głównie zasianego ryżem i maniokiem, produktami spożywanymi na miejscu przez ludność tubylczą. A z tej połowy województwa warszawskiego raptem jedna dziesiąta część – ot, powiat płoński – rodzi prawdziwie na wywóz. Są to plantacje tak zwanych bogatych kultur, kawy, goździków, wanilii, trzciny cukrowej, tytoniu, roślin perfumowych i one to, na powierzchni nie większej niż powiat płoński, stanowią główną chlubę Madagaskaru, ważną część jego eksportowej potęgi. (…) Madagaskar jest pustawy, sześciu mieszkańców przypada na jeden kilometr kwadratowy.”

Fiedler po powrocie do Polski nabrał dystansu do Czarnego Lądu i sporządził raport dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Był on bardziej krytyczny, a sprawozdanie było bardzo wstrzemięźliwe. Studził hurraoptymizm, który był w ówczesnych kołach kolonialnych. Plany kolonizacji dość szybko upadły. We Francji zmienił się rząd, który nie patrzył już tak przychylnym wzrokiem na polskich osadników w Madagaskarze. Ostatecznie II Wojna Światowa, definitywnie przekreśliła marzenia o polskiej kolonii.

Podczas dzisiejszego objazdu okolic stolicy, odwiedziliśmy również sklepy z pamiątkami. Oprócz oryginalnego rękodzielnictwa, kultowego rumu „Dzama”, mieliśmy możliwość zakupu lokalnych przypraw, w tym cennej wanilii.

Wieczorem transfer na lotnisko i lot do Polski.

23-12-20-madagaskar-trasa

Dzień 16 – 20.12.2023 Środa

Przylot do kraju według rozkładu. Powrót: Antananarywa 20.12.2023 (środa) 01:45 Numer lotu: AF935 Paryż (przesiadka) przylot: 10:55 , wylot: 14:10 (3 godz. 15 min.) AF1046 Warszawa Lotnisko Chopina 20.12.2023 (środa) 16:25 Przewoźnik: AIR FRANCE.

Na miejscu, na Lotnisku Chopina jesteśmy punktualnie o czasie, co sprawia iż jeszcze tego samego dnia, pociągiem „Pendolino” – Express InterCity Premium, jesteśmy przed północą w Bielsku Białej i szybciutko meldujemy się w naszej „Chałupie na Górce”.

Podsumowanie:

pachnące złoto, szafirowa katorga, gąszczu królowie i Julian co się królem zowie…

… ferralitowa przestrzeń niepowtarzalnym burbońskim aromatem rozpachniona…

… czaruje afrodyzjakowymi mocami, perfumą na sen i optymizmem mocno ośmielona…

… ale czy garść kolorowych kamieni na dłoni to już bogactwo, czy barwna sieczka marności?…

… na płaskowyżu usianym otworami, marzenia wyłażą z dziury obwodu pralki Frani…

… szafirowa gorączka trwa, natrętne źródło nadziei, pożądanie czegoś więcej niż bieda…

… to w przód, to w tył, imitując liść na wietrze, miotają się niczym kameleon bez gąszczu…

… w królestwie barw, w zapachu dzikich traw, król masek skrywa swój tęczowy świat…

… ranga symbolu wzniosła się na wyżyny duchów nocy, a wszystko to przez te oczy…

… choć jest taki król samozwańczy, co lubi tańczyć i jakby to było mało, wygina śmiało ciało…

… sali Vazaha… napij się rumu Dzama, zjedz zebu, rozejrzyj się po wszechobecnej skromności…

… a opowiemy ci bajkę o rzeczywistości, wystawisz sobie okrutnego czarodzieja…

… który niewiele daje, a bezlik zabiera, ta dolegliwość neokolonializmem namaszczona…

… w okolicznościach uroków naszego zakątka, umknie niezauważona…

… lecz, gdy przyjrzysz się uważniej, zrozumiesz poplątanie…

… dlaczego jemy ryż na obiad, kolację i śniadanie…

Wiola…